Muzyka

Kat i Roman krok po kroku

21.06.2011

Dosłownie kilka dni temu pożyczyłem od kumpla najnowszą płytkę Kata i Romana Kostrzewskiego. Od czternastu lat bowiem Kat (wówczas jako zespół o nazwie jednoczłonowej) nie wydał żadnego albumu, nie licząc oczywiście nieporozumienia zwanego Minds Canibals. Po uprzednio przeczytanym wywiadzie z Romkiem wiedziałem, że spodziewać się mam starego dobrego Kata bez większych zmian. Tak właśnie przedstawiono w nim Biało-Czarną. Sceptycznie jednak nastawiony do nowego album wrzuciłem płytkę.

Czytaj dalej

wpis dodał: F.L.R.

Od Black Metalu po Trip-Hop i… Bóg wie co jeszcze

13.04.2011

Ten, kto czytał mój pierwszy artykuł na Muzykomachii, zapewne wie, że w muzyce  cenię przede wszystkim brak jakichkolwiek ograniczeń i trzymania się konwenansów.  Staram się wyszukiwać tego typu rzeczy, co na prawdę łatwe nie jest. Moim zdaniem  ograniczenie się artysty (a muzyka bezspornie jest sztuką) mija się z celem samej  sztuki. Ale to tak na marginesie :-)
Czytaj dalej

wpis dodał: F.L.R.

Szalony Diament czyli tragiczna historia lidera legendarnej grupy

20.01.2011

Gdy mówimy o legendarnych zespołach ubiegłego stulecia, od razu jawi nam się przed oczyma postać lidera danej grupy. Każdy uosabia na pewno The Doors z Jimem Morrisonem, Led Zeppelin z Jimmim Pagem (tudzież z Robertem Plantem) a Nirvana w oczach wielu ludzi to praktycznie to samo, co Kurt Cobain. Przykładów takich znalazłoby się pewnie na pęczki, lecz owy schemat w muzyce nie zawsze lubił się powtarzać. Obok Nirvany, Zeppelinów i Doorsów nie mniejszą rolę w muzyce odegrała grupa Pink Floyd przywołująca na myśl… No właśnie… Kogo?

Czytaj dalej

wpis dodał: F.L.R.

Raper łamiący mentalne bariery

29.11.2010

Od muzyki wymaga się przełamywania pewnych barier, które tak na prawdę tworzą jej odbiorcy. Bariery te związane są z mentalnością pojmowania muzyki, gdyż mamy skłonność do zamykania jej w gatunki, podgatunki itp i ograniczać się tylko do nich. Postawmy się teraz na miejscu artystów traktujących muzykę jako jedną wielką całość pozbawioną sztucznych granic. Niewątpliwie wiele odwagi trzeba, aby wychylić się poza swój ‘rejon twórczy’, ale na szczęście na takich odważnych można jeszcze trafić. Wystarczy się tylko rozejrzeć.

Czytaj dalej

wpis dodał: F.L.R.