Jak istotna dla odbioru muzyki jest świadomość, jakim jej twórca jest człowiekiem, co ma na sumieniu? Czy te dwie sfery – twórczą i prywatną – należy rozpatrywać łącznie, czy oddzielnie? Jest generalna reguła czy wyjątki, które by ją potwierdzały? Rzeczy ważne albo mniej ważne, takie, których pominąć się nie da, i inne, o których można zapomnieć, udać, że się ich nie dostrzega?
Muzyka
Lepiej nie wiedzieć?
Polski szajs dla frajerów
Zagraniczne płyty – polska cena. Jesienią 2006 roku pod tym podejrzanym hasłem wystartował eksperyment made by Universal Music Polska. Eksperyment (którego autorowi serdecznie przy okazji gratuluję) polegać miał na sprzedaży w Polsce zagranicznych tytułów w – jak to wdzięcznie ujęto – dodatkowym wariancie cenowym. Wariant ów, wedle oficjalnej propagandy, wynikać miał ponoć z renegocjacji wysokości tantiem z artystami i wydawcami. Dzięki temu możliwa stała się sprzedaż płyt w sugerowanej, jakże kuszącej cenie, 29.90 złotych.
Kto jest złodziejem?
Nieco ponad rok temu, zupełnie niezamierzenie, wywołałam małą burzę na pewnym krajowym forum, którego użytkownicy określali się mianem fanów muzyki elektro. O co poszło? Ano o to, że sprzedałam na ebay parę sztuk płyty, wydanej pod nazwiskami dwu światowej sławy gwiazd muzyki elektronicznej. Gwiazdy te dały w stolicy wspólny występ, firmując zarazem krążek, na którym znalazł się (mało udany zresztą) utwór powstały na okoliczność rocznicy inwazji armii radzieckiej na Polskę.






2 545 komentarzy »