Innobrzmieniowo nad Bystrzycą

Już po raz trzeci z rzędu w lipcowe dni Lublinem zawładnęły inne brzmienia. A dokładniej rzecz ujmując “Inne Brzmienia Art’n'music Festival”. I choć nie udało mi się uczestniczyć we wszystkich koncertach, to i tak to co usłyszałem oraz zobaczyłem, bardzo przypadło mi do gustu.

Podczas imprezy, której pomysłodawcą i dyrektorem jest Mirosław Olszówka, na co dzień menedżer zespołu Voo Voo, działo się naprawdę sporo i co najważniejsze projekty, których świadkiem była lubelska (i zapewne nie tylko) publiczność powstały specjalnie z myślą o tegorocznym festiwalu. Jeśli powrócą do słuchaczy, to już nie w wersji na żywo, a jedynie w postaci płyt DVD czy CD. Ale o tym potem:)

Nowa lubelska wyliczanka

Szef przedsięwzięcia jest związany mocno z Voo Voo, więc nie dziwne, że muzycy tej formacji przewijają się przez sceny festiwalowe od pierwszej edycji imprezy i w różnych konfiguracjach. Tym razem w sobotni wieczór 10 lipca na rynku Starego Miasta w Lublinie zespół kierowany przez Wojciecha Waglewskiego świętował 25-lecie istnienia. Ale nie był to jedyny jubilat, który pojawił się na scenie. Drugi to grupa Raz Dwa Trzy, której od dwudziestu lat przewodzi Adam Nowak. I co trzeba pokreślić, nie były to dwa odzielne koncerty jubileuszowe, a jeden… wspólny. Nazwa “Inne Brzmienia” bowiem zobowiązuje do tego, by poszukać w muzyce czegoś nowego, co zaskoczy słuchacza.

I tak rzeczywiście się stało. Na scenie było naprawdę tłoczno i co najważniejsze – radośnie. Muzycy obu zespołów na czele z Waglewskim i Nowakiem doskonale się bawili, wykonując wspólnie utwory z repertuaru Voo Voo i Raz Dwa Trzy. A ten nastrój przenosił się na publiczność, także dzięki niezastąpionemu łącznikowi – Mateuszowi Pospieszalskiemu, który wciągał do wspólnych śpiewów widownię.

A sama muzyka? Oczywiście, że brzmiała inaczej. Szczególnie utwory z repertuaru Raz Dwa Trzy zyskiwały wiele, gdy pojawiały się dźwięki wydobywane z gitary Waglewskiego. A kto nie był, niech żałuje, bo ma czego. Ale jeszcze nie wszystko stracone. 15 sierpnia ten koncert pokaże telewizyjna “Dwójka”, a na jesienizostanie wydany na płycie DVD. Dzięki temu będzie można się przekonać, co kryje się pod nową wyliczanką, której muzycy nauczyli publiczność. A brzmi ona – Raz Dwa Trzy Voo Voo.

Cudowna akustyka i nie-kocia muzyka

We wtorkowy wieczór “Inne Brzmienia” zawitały najpierw do bazyliki ojców Dominikanów, w której odbył się koncert ukraińskiego Kwitenia oraz chińskiej artystki Liu Fang.

Artyści z Ukrainy zaprezentowali archaiczną muzykę naszych wschodnich sąsiadów i to zarówno w wersjach wokalnych, jak i wokalno-instrumentalnych – z udziałem skrzypiec czy fletu. Podczas ich występu można było zachwycić się nie tylko śpiewem, lecz także cudowną akustyką bazyliki. Architekci z XIV wieku zasługują na wielki szacunek, bo pomimo tego, że koncert odbył się bez pomocy współczesnego nagłośnienia, to muzyków było słychać doskonale także w odległych od prezbiterium miejscach.

Po występie Kwitenia przyszedł czas na Liu Fang – artystkę grającą na klasycznych chińskich instrumentach strunowych, które nazywają się pipa i guzheng. I choć zapewne muzyka z Chin większości kojarzy się z “kocią” muzyką, to podczas lubelskiego koncertu okazało się, że nie jest to prawda. Dźwięki ani trochę nie drażniły uszu, a czasem nawet miałem wrażenie jakbym był na koncercie flamenco, tylko gitarę w rękach Liu Fang zastąpiła pipa. Podczas tego koncertiu nie nudziłem się ani trochę i nie zauważyłem, by inni uczestnicy wychodzili z niego zawiedzeni.

Jak w starym kinie

Ostatnim akordem “Innych Brzmień” był późnowieczorny koncert duetu Kucz/Kulka, który odbył się w Teatrze Andersena. Publiczność szczelnie wypełniła kameralną salę i nie przeszkadzało jej to, że występ rozpoczął się półtorej godziny przed północą.

Gaba Kulka i Konrad Kucz zaprezentowali utwory z płyty “Sleepwalk”, a ze sceny płynęły dźwiękowe pejzaże podmalowane choćby ambientem i wodewilem. Miało się wrażenie, że siedzi się na widowni w starym kinie, a muzycy odgrywają ścieżkę dźwiękową wizualizacji, które wyświetlane były ekranie w tle sceny.

Tego wieczoru publiczność miała okazję poznać także artystów od strony nie tylko muzycznej. Po koncercie odbyło się krótkie spotkanie, podczas którego widzowie mogli porozmawiać z duetem o muzyce i nie tylko.

Inaczej zabrzmi i za rok

Oj działo się w Lublinie, działo za sprawą Mirosława Olszówki i jego “Innych Brzmień”. Każdy z koncertów, w których uczestniczyłem, choć obracał się w innej muzycznej stylistyce, pozostawił niezapomniane wrażenia. Można być pewnym, że podczas kolejnej edycji festiwalu jego pomysłodawca znów zaskoczy publiczność. Kto nie był jeszcze na “Innych Brzmieniach” niech żałuje, ale za rok będzie tu temu następna okazja i wtedy naprawdę warto pojawić się w mieście nad Bystrzycą.

Piotr Wojtowicz

Tagi: , ,

Komentarze

Twoja wiadomość

  1. dodał komentarz 6 lutego 2012 o 07:36
    High Serotonin

    Check this out…

    [...] that is the end of this article. Here you’ll find some sites that we think you’ll appreciate, just click the links over[...]……

  2. dodał komentarz 6 lutego 2012 o 09:20
    open source office

    open office…

    [...] Every once in a while we choose blogs that we read. Listed below are the latest sites that we choose open office[...]……

  3. dodał komentarz 6 lutego 2012 o 09:23
    avg free edition

    avg free download…

    [...] Every once in a while we choose blogs that we read. Listed below are the latest sites that we choose avg free download[...]……

  4. dodał komentarz 6 lutego 2012 o 12:03
    medical herbal license

    Hey…

    Appreciate it for helping out, fantastic info. “Whoever obeys the gods, to him they particularly listen.” by Homer….

  5. dodał komentarz 6 lutego 2012 o 12:18
    SEO Company

    UK’s leading SEO Company…

    Offering a complete range of SEO services to match your budget….